Dane do przelewu, tytuł, sesje Elixir, niedopłaty i moment, w którym naprawdę można pakować. Praktyka przyjmowania przelewów od kupujących w Polsce.
Sailo team11 min czytania
„Kupująca pisze, że wysłała przelew wczoraj wieczorem, a u mnie na koncie nic nie ma."
Wysyłasz po zaksięgowaniu. Nie po zrzucie ekranu, nie po PDF-ie z banku, nie po „na sto procent poszło". A żeby zaksięgowanie nie trwało dłużej niż musi, kupujący ma dostać trzy rzeczy w jednym miejscu: numer konta do skopiowania, dokładną kwotę co do grosza i tytuł, który sam wymyśliłeś.
Reszta to zarządzanie jednym opóźnieniem, którego nie da się usunąć. Zwykły przelew między różnymi bankami rozlicza się w sesjach systemu Elixir, trzy razy w każdy dzień roboczy, a KIR nie pracuje w weekendy ani w dni ustawowo wolne. Przelew zlecony w piątek po ostatniej sesji trafia do ciebie w poniedziałek. Nie dlatego, że kupujący kłamie, tylko dlatego, że tak działa system.
Kamil sprzedaje części rowerowe w Gdańsku. Średnie zamówienie 189 zł, około czterdziestu przesyłek miesięcznie, wszystko na przelew. Zanim uporządkował trzy rzeczy opisane niżej, co czwarte zamówienie wymagało dodatkowej wymiany wiadomości o pieniądze. To jest dziesięć rozmów miesięcznie o tym samym.
Nie „dane do przelewu wyślę na priv". Widoczne, kompletne, w jednym bloku, gotowe do skopiowania na telefonie.
Numer konta na zdjęciu albo na grafice zmusza kupującego do przepisywania dwudziestu sześciu cyfr z ekranu na ekran. Część przepisze go źle, przelew wróci po kilku dniach, a ty w międzyczasie będziesz tłumaczyć, dlaczego paczka nie wyszła.
Osobna sprawa, którą warto załatwić z góry. Jeśli twoje konto jest prywatne, a sklep nazywa się inaczej, napisz to wprost: „przelew idzie na konto Kamil Nowak, to ja". Kupujący, który widzi w formularzu obce nazwisko, zatrzymuje się w pół kroku, i połowa z nich pisze do ciebie z pytaniem zamiast zapłacić.
To jest największe źródło nieporozumień między sprzedawcą a kupującym w Polsce i kosztuje obie strony nerwów, których nie musi.
KIR rozlicza przelewy w systemie Elixir od poniedziałku do piątku, z wyłączeniem dni ustawowo wolnych, i robi to w trzech sesjach dziennie: porannej, popołudniowej i wieczornej. Do tego dochodzą godziny graniczne twojego banku i banku kupującego, które bywają wcześniejsze niż same sesje. Konkretne godziny sprawdź w swoim banku, bo różnią się między nimi i się zmieniają.
Praktyczny wniosek jest prosty. Przelew zlecony rano w środę zwykle masz tego samego dnia. Przelew zlecony w sobotę masz w poniedziałek. Przelew zlecony w czwartek przed długim weekendem masz we wtorek.
Trzy przypadki, w których pieniądze widzisz od razu:
Możesz o to poprosić, ale nie możesz tego wymagać. Jeśli sprzedajesz rzeczy, które ludzie kupują pod wpływem chwili, dopisz jedno zdanie: „jeśli zależy ci na czasie, wybierz przelew natychmiastowy". Kamil dopisał to i mniej więcej jedna trzecia kupujących zaczęła go wybierać, bo wcześniej po prostu nie wiedzieli, że taka opcja istnieje w ich aplikacji.
Nie proś o imię i nazwisko w tytule. Ludzie wpisują imię właściciela konta zamiast swojego, imię dziecka, nazwę produktu, słowo „zakup" albo nie wpisują nic. Numer zamówienia to jedyna rzecz, która wraca do ciebie w tej samej postaci, w jakiej ją podałeś.
Format nie ma znaczenia, byle był krótki i twój. Kamil używa KN-0412, gdzie cztery cyfry to kolejny numer zamówienia. Cztery znaki po myślniku mieszczą się w każdym polu tytułu i nikt ich nie skraca.
Dwie Anny Kowalskie w tym samym tygodniu to nie żart statystyczny, tylko czwartek. Numer zamówienia rozwiązuje to raz na zawsze, imię w tytule nie rozwiązuje tego nigdy.
Jeśli sprzedajesz przez wiadomości, wyślij tytuł razem z kwotą w jednej linijce, gotowy do skopiowania. Im mniej kupujący ma do wpisania ręcznie, tym mniej masz do rozszyfrowania na wyciągu.
To jest zdanie, które ratuje najwięcej pieniędzy w całym tym tekście.
PDF, który kupujący pobiera z aplikacji zaraz po kliknięciu, jest potwierdzeniem zlecenia przelewu. Nie potwierdzeniem, że pieniądze wyszły, i na pewno nie potwierdzeniem, że do ciebie dotarły. Przelew da się anulować, dopóki nie opuści banku nadawcy. Zdjęcie ekranu można zrobić z czegokolwiek.
Nie oznacza to, że każdy, kto wysyła potwierdzenie, próbuje cię oszukać. Zdecydowana większość jest uczciwa i po prostu chce ci pokazać, że zrobiła swoje. Oznacza to tylko tyle, że potwierdzenie jest informacją, a nie księgowaniem, i że twoja decyzja o zapakowaniu paczki opiera się na wyciągu z twojego banku.
Zasada domyślna: pakujesz po zaksięgowaniu. Wyjątki, które mają sens, są dwa i oba są twoją świadomą decyzją, a nie ustępstwem pod presją.
Stały klient. Ktoś, kto kupił u ciebie cztery razy i cztery razy zapłacił. Ryzyko znasz, jest małe, a szybka wysyłka jest tu warta więcej niż dzień zwłoki.
Mała kwota przy dużej marży. Jeśli produkt kosztuje cię 12 zł, a sprzedajesz go za 59 zł, to wysyłka przed księgowaniem raz na trzydzieści zamówień jest tańsza niż utrata trzech niecierpliwych kupujących. Policz to na swoich liczbach, nie na czyichś.
Poza tymi dwoma przypadkami czekaj. I napisz kupującemu, na co czekasz, bo cisza jest gorsza od opóźnienia. Jedno zdanie wysłane w momencie zamówienia, „wysyłam w dniu zaksięgowania przelewu, między bankami zwykle trwa to do jednego dnia roboczego", kasuje 90% pytań „czy już wysłałeś".
Niedopłata. Najczęściej nie jest oszustwem, tylko kupującym, który zapłacił za produkt i zapomniał o dostawie, albo zaokrąglił w dół. Napisz prosto, bez pretensji: „Przyszło 175 zł, brakuje 14 zł za paczkomat, dopłać proszę w tym samym tytule". Przy różnicy poniżej złotówki po prostu wysyłaj. Wiadomość o 40 gr kosztuje was oboje więcej niż te 40 gr.
Nadpłata. Zwróć nadwyżkę na to samo konto i napisz, że zwróciłeś. Zostawianie sobie nadpłaty „na następny raz" tworzy dług, o którym zapomnisz, a klient nie.
Przelew bez tytułu. Dopasuj po kwocie i dacie. Jeśli dwa zamówienia mają tę samą kwotę tego samego dnia, napisz do obojga jedno zdanie. To zajmuje minutę i jest jedynym powodem, dla którego kwoty warto mieć nieokrągłe.
Przelew, którego nie ma po trzech dniach roboczych. Wtedy poproś o numer referencyjny przelewu z aplikacji kupującego, nie o zrzut ekranu. Z tym numerem jego bank może sprawdzić, gdzie utknęły pieniądze.
Jeden e-mail o cenach, zdjęciach, dostawie i o tym, jak dostać pieniądze. Bez reklamy i bez waty.
Powiem to wprost, bo alternatywą jest wprowadzanie cię w błąd. Sailo nie ma BLIK-a. Nie ma też Przelewów24 ani PayU. Pełna lista metod płatności to karta, WhatsApp, Telegram, Instagram, e-mail, telefon, przelew bankowy i pobranie.
Sprzedawcy, którzy chcą przyjmować BLIK-a mimo to, robią jedną rzecz: wpisują numer telefonu do przelewów na telefon w polu z instrukcjami do przelewu i sami odhaczają wpłaty na wyciągu. To działa i wielu ludzi tak pracuje. To jest obejście, nie funkcja, i ma dwa haczyki, o których musisz wiedzieć. Po pierwsze, sam musisz sprawdzić w swoim banku, czy twoje konto może mieć zarejestrowany numer do takich przelewów, bo zasady dla kont firmowych bywają inne niż dla prywatnych. Po drugie, dostajesz wtedy przelew bez tytułu i bez numeru zamówienia, więc dopasowujesz go po kwocie i godzinie.
Jeśli BLIK jest tym, na czym stoi cała twoja sprzedaż, powiedz to sobie uczciwie na początku, zamiast odkrywać w trzecim tygodniu. Narzędzie do katalogu i zamówień załatwi ci katalog i zamówienia. Pieniądze i tak będą lądować na koncie poza nim.
| Metoda | Kiedy pieniądze są u ciebie | Co cię kosztuje | Główne ryzyko |
|---|---|---|---|
| Przelew zwykły | Po sesji Elixir, ten sam albo następny dzień roboczy | Nic ponad prowizje twojego banku | Kupujący zniecierpliwiony czekaniem |
| Przelew natychmiastowy | W kilka minut | Opłatę ponosi kupujący | Nie każdy wie, że ma taką opcję |
| Pobranie | Kilka dni roboczych po doręczeniu | Dopłata do przesyłki, zależna od przewoźnika | Odmowa odbioru i koszt w obie strony |
| Karta | Po rozliczeniu przez Stripe na twoje konto Stripe | Prowizja Stripe plus 1–3% dla Sailo | Wymaga planu Business i zaakceptowanego konta |
Ta tabela jest jedynym miejscem, w którym warto porównywać metody płatności, bo porównywanie ich po „wygodzie" nic nie daje. Liczy się moment, w którym pieniądze są twoje, i to, co się dzieje, gdy transakcja idzie nie tak.
O tym, dlaczego pobranie w Polsce powoli traci sens i kiedy nadal go nie traci, więcej w porównaniu paczkomatu i kuriera.
Kamil, części rowerowe, średnie zamówienie 189 zł, około 40 przesyłek miesięcznie.
Stan wyjściowy: numer konta wysyłany w wiadomości, kwota podawana bez dostawy, tytuł „imię i nazwisko", wysyłka po otrzymaniu zrzutu ekranu.
Co zmienił:
Efekt po miesiącu: rozmowy o pieniądzach spadły z około dziesięciu miesięcznie do dwóch. Obie dotyczyły niedopłat o koszt paczkomatu, obie rozwiązane jedną wiadomością.
Ciekawsze jest to, czego się nie spodziewał. Liczba zamówień nie spadła, mimo że przestał wysyłać przed zaksięgowaniem. Bał się, że straci niecierpliwych. Nie stracił nikogo, bo zdanie o księgowaniu ustawiło oczekiwanie, zanim ktokolwiek zdążył się zniecierpliwić.
Jedno zamówienie w tym miesiącu przyszło bez pieniędzy w ogóle. Kupujący napisał „zaraz płacę", zniknął i nigdy nie wrócił. Kamil nie stracił nic, bo paczka nie wyszła.
Zwracasz na to samo konto, z którego przyszły pieniądze. Nie na inne, nawet jeśli kupujący prosi, bo to jest najstarszy schemat w handlu wysyłkowym.
Do zwrotu dopisz w tytule ten sam numer zamówienia z dopiskiem „zwrot". Za pół roku, gdy będziesz szukać tej transakcji na wyciągu, podziękujesz sobie.
O tym, ile naprawdę kosztuje cię zwrot razem z etykietą w obie strony i przepakowaniem, jest osobny rachunek w tekście o tym, jak liczyć koszty wysyłki.
Przy przelewie bankowym wypełniasz nazwę banku, nazwę odbiorcy, numer konta, IBAN, SWIFT/BIC i pole z własnymi instrukcjami. To pole tekstowe jest tym, w którym mieści się wszystko, czego nie ma w formularzu: numer do przelewów na telefon, prośba o tytuł, informacja o godzinach księgowania.
Przy przelewie, pobraniu, WhatsAppie, Instagramie, Telegramie, e-mailu i telefonie Sailo nie bierze prowizji i nie dotyka pieniędzy. Nigdy. Pieniądze idą bezpośrednio między kupującym a tobą.
Karta działa inaczej. Trafia na twoje własne konto Stripe, Sailo pobiera 1–3% od wartości towaru po rabacie, bez dostawy i bez podatku, i wymaga planu Business za 49 USD miesięcznie albo 468 USD rocznie oraz konta Stripe zaakceptowanego do przyjmowania płatności. Stripe jest w Polsce dostępny, sprawdzone 6 sierpnia 2026 na stripe.com/global, ale lista krajów się zmienia, więc sprawdź ją, zanim opłacisz plan.
Zamówienie z WhatsAppa przychodzi do ciebie gotowe: produkt, warianty, adres i suma. Nie musisz go składać z sześciu wiadomości.
Nie powie ci, że przelew doszedł. Nie jest podłączone do twojego banku i nie będzie. Wyciąg sprawdzasz ty, oznaczasz zamówienie jako opłacone ty, i jeśli w piątek wieczorem nie zajrzysz do aplikacji bankowej, to nikt w twoim imieniu tego nie zrobi.
To jest realny koszt metod ręcznych i jedyny sposób, żeby go zmniejszyć, to ustalić sobie porę. Kamil sprawdza wyciąg dwa razy dziennie, rano i przed osiemnastą, i pakuje partiami. Nie sprawdza go dwadzieścia razy dziennie, bo to jest praca, która wygląda jak praca, ale nią nie jest.
Otwórz swoją ofertę i sprawdź, czy numer konta da się skopiować jednym przytrzymaniem palca na telefonie. Jeśli jest na obrazku, zamień go na tekst.
Wymyśl format numeru zamówienia i zacznij go używać od najbliższego zamówienia. Trzy litery i cztery cyfry wystarczą.
Napisz jedno zdanie o księgowaniu i wklej je do wiadomości, którą wysyłasz przy każdym zamówieniu. Potem przestań wysyłać przed wyciągiem i sprawdź po miesiącu, czy naprawdę kogokolwiek straciłeś.
Jeśli dopiero zbierasz pierwsze transakcje i nie masz jeszcze pewności, na co ludzie u ciebie zareagują, zacznij od pierwszych zamówień, a całość układanki bez sklepu internetowego jest w tekście o tym, jak sprzedawać online bez własnej strony.
Napisał
Sailo team
Jeden link, cały twój sklep.
Jeden e-mail o cenach, zdjęciach, dostawie i o tym, jak dostać pieniądze. Bez reklamy i bez waty.
Sailo daje temu tylko drzwi frontowe — żeby ludzie mogli przejrzeć, porównać i zobaczyć ceny, zanim do ciebie napiszą.
Odbierz swój linkBezpłatnie w wersji beta · Bez karty